Coraz więcej produktów, które możemy nabyć w sklepach zawiera symboliczne znaki z motywami roślin bądź zwierząt. To ekoznaki. Od dawna bardzo popularne na świecie i coraz modniejsze w Polsce. Symbole te, umieszczone na różnych wyrobach, dla konsumentów mają stanowić wyraźną informację, że produkt, po który sięgają został wykonany w trosce środowisko naturalne. Co to może oznaczać? Bardzo wiele. Ekologiczne wyroby bywają zdrowe, energooszczędne, nie emitują hałasu, są bezpieczne dla wody, powietrza i gleby itp. W Polsce moda na ekoznaki na dobre rozpoczęła się wraz z przystąpieniem naszego kraju do Unii Europejskiej. Historia ekolabellingu, a więc towarowych oznakowań ekologicznych jest jednak znacznie dłuższa i na świecie i w naszym kraju.
Pierwszym państwem, który wprowadził normy dla produktów ekologicznych, a więc takich, które wyrabiane są ze szczególną troską o środowisko naturalne oraz podjął wyzwanie propagowania idei ekologicznych wśród swych obywateli - były Niemcy. Kraj ten już w 1978 roku wprowadził ekoetykietę, tzw. Błękitnego Anioła. Znak do dziś promuje firmy oraz towary i usługi przyjazne dla środowiska. Spotkać go możemy na wielu produktach sprawdzanych od sąsiadów. Dziesięć lat po Niemcach ekoznak zastosowała Kanada, a po niej zaś ekologiczne symbole zaczęły wdrażać m.in. USA, Indie, Japonia, Nowa Zelandia czy Korea Południowa.
W latach 90. cały świat podjął niekończącą się walkę, której celem jest zapobieżenie degradacji środowiska naturalnego. Ekoetykiety przyznawane wyrobom i firmom przyjaznym naturze mają w tym pomóc. Ich priorytetowym celem jest uświadamianie producentom i konsumentom tego jak ważna jest wspólna troska o świat, w którym żyjemy i o jego przyszłość.
Wiele rozporządzeń prawnych od lat obliguje firmy i przedsiębiorstwa istniejące na terenie Unii Europejskiej do szczególnej troski o środowisko. Muszą one nie tylko przestrzegać przepisów, ale wykonywać audyty ekologiczne, zdobywać świadectwa i systemy zarządzania środowiskowego (np. ISO 14000, EMAS). Ale bycie eko jest trendy i bardzo opłaca się firmom. Jak wskazują badania przeprowadzone przez Instytut Gallupa, 94% wszystkich ankietowanych konsumentów zadeklarowało, że woli korzystać z usług lub produktów firm, które dbają o środowisko. Znaki ekologiczne oraz certyfikaty, którymi może pochwalić się przedsiębiorstwo mają olbrzymi wpływ na jego wizerunek.
Przedstawiają go jako odpowiedzialnego partnera troszczącego się o nasze wspólne środowisko, dlatego też coraz więcej firm zaczyna głosić proekologiczne idee i używać zielonych znaków.
Unia Europejska przyjęła ujednolicony eko-znak w 1992 roku. Słynna europejska stokrotka, nazywana także margaretką lub po prostu kwiatkiem, symbolizuje produkty, które są zdrowe i powstają ze szczególną dbałością o środowisko naturalne. Unijny eko-znak jest nadzorowany przez specjalnie powołany w tym celu Komitet Unii Europejskiej ds. znaku ekologicznego (CUELE). Początkowo UE przyznawała zielony znak towarom branży AGD (pralkom, zmywarkom do naczyń), dziś istnieją też unijne kryteria ekologiczne dla grup produktów takich jak: środki piorące, kosmetyki, tekstylia, ulepszacze, wyroby z papieru, farby i lakiery, tekstylia, żarówki elektryczne…
Aby móc posługiwać się euroekoetykietą, trzeba przejść bardzo skomplikowane i restrykcyjne procedury. Firma starająca się o możliwość umieszczenia ekologicznej stokrotki na swych wyrobach, poddana zostaje wnikliwym badaniom i analizom wykonywanym przez niezależne instytucje.
Producenci, którzy chcą otrzymać unijny Eko-Znak, nie mogą stosować w swych wyrobach substancji aktywnych toksycznych lub słabo rozkładalnych, składników znanych jako: rakotwórcze, osłabiające płodność, wywołujące bezpłodność, uznanych za niebezpieczne dla środowiska, składników mogących wywołać podrażnienia, fosforu, fosfatu, fosforatu. Ponadto ważne jest by w procesie produkcji stosować tylko i wyłącznie takie substancje, które są powierzchniowo czynne, a więc ulegają w 100% biodegradacji i to zarówno w próżni, jak i przy dostępie tlenu. Wymagania te (ich lista jest znacznie dłuższa niż przytoczona) bardzo dokładnie są sprawdzane.
Polska swój system certyfikacji ekologicznej wprowadziła jeszcze przed wejściem do UE, w 1998 roku, a nadzór nad znakowaniem oraz ustalanie kryteriów, które opierają się na wzorach europejskich bądź skandynawskich przyznawania etykiet powierzyła Polskiemu Centrum Badań i Certyfikacji z siedzibą w Warszawie. Polski certyfikat ważny jest przez 3 lata. Po tym okresie firma, która nadal chce mieć ekologiczny produkt i chwalić się nim klientom musi badania powtórzyć.
Jak wyglądają takie badania? Podobnie jak w innych krajach. Produkt poddawany jest analizie i ocenie na etapie: przedprodukcyjnym, produkcyjnym, dystrybucji (w tym pakowania), użytkowania oraz recyklingu i utylizacji odpadów. Podczas badań pod uwagę brany jest wpływ produktu na czynniki takie jak: jakość powietrza, wody, gleby, ograniczenie odpadów, oszczędność energii, gospodarka zasobami naturalnymi, zapobieganie globalnemu ociepleniu, ochrona warstwy ozonowej, bezpieczeństwo środowiska, hałas, ochrona ekosystemu.
W Polsce mimo wielu kontroli certyfikatów dochodzi do ekonadużyć. Konsumenci często zarzucają firmom wykorzystującym ekoznaki nie do końca uczciwe działania marketingowe oraz przekazy. Ekologia stała się sposobem na większe pieniądze, czasami wystarczy dodać do swojego produktu lub do jego nazwy przedrostek eko i już może wzrosnąć nam sprzedać. Tymczasem, jak ostrzegają specjaliści, na rynku istniej wiele ekofałyszwek, które eco mają jedynie w nazwie, nie posiadają żadnych certyfikatów świadczących o ich przyjaznym wpływie na środowisko.
Tylko certyfikat nadany przez oficjalną jednostkę certyfikującą, może być stuprocentową gwarancją tego, że dany produkt spełnia określone w wielu regulacjach prawnych normy ekologiczne. I tylko produktom wyposażonym w oficjalne ogólnie przyjęte przez UE bądź poszczególne kraje zielone znaki konsumenci powinni ufać.
W Polsce droga do zdobycia ekocertyfikatu nie jest tak skomplikowana i trudna jak ta, którą należy przejść, by otrzymać unijną stokrotkę. Niemniej jednak i w naszym kraju, aby dostać ekologiczne świadectwo, należy spełnić wiele norm. Polska posługuje się znakami międzynarodowymi, krajowym oraz wieloma zielonymi znakami regionalnymi, które z kolei otrzymać można dość łatwo, gdyż większość wydanie ekoetykiety regionalnej z reguły nie poprzedzają żadne restrykcyjne badania, jakie konieczne są już w przypadku starania się o międzynawowe czy krajowe świadectwo ekologiczne.
Czasami, aby móc się posługiwać regionalnym znakiem proekologicznym, wystarczy jedynie zapewnienie, że firma czy produkt działa w jakikolwiek sposób na rzecz naturalnego środowiska. A tutaj już pole do popisu oddaje się marketingowom i piarowcom. To dzięki nim posiadanie znaku eko staje się w Polsce coraz bardziej modne i dochodowe. Okazuje się bowiem, że na ekoetykiecie można zarabiać. Jest ona także szansą na popyt dla mało znanych firm i nieznanych dotąd produktów. Przeprowadzane wielokrotnie badania marketingowe udowodniły, że klienci coraz częściej sięgają po produkty firmy, której wizerunek kojarzy się z troską o naturę.
O tym, czy konsumenci „kupią” określony produkt bardziej bądź mniej ekologiczny decyduje przede wszystkim ecomarketing, który od lat udowadnia, że zielone znaki wpisane w strategię promocyjną producentów bywają bardzo skuteczne. To od sposobów jej wdrażania i realizowania zależy powodzenie sprzedaży danego produktu na rynku. Ecomarketing kształtuje także mentalność wielu przedsiębiorców, którzy pod wpływem marketerów i badań rynkowych zmieniają dotychczasowe linie produkcyjne i procesy po to, by ich wyroby były bardziej sprzyjające środowisku, bezpieczne ekologiczne i zdecydowanie lepiej się sprzedawały.
To odłam marketingu odpowiadający na potrzeby konsumentów, którzy wierzą, że podejmowane przez nich działania i rozważne zakupy rzeczywiście zmieniają świat i zapobiegają jego degradacji. Wierzą, że kupując ekologiczne produkty są zdrowsi i bezpieczniejsi. To zadaniem ecomarketingu, zwanego także marketingiem ekologicznym lub zielonym marketingiem, jest przekonanie jak największej liczny osób do działań, które mają pozytywnie wpłynąć na nasze środowisko naturalne. Marketing tego typu promuje określone proekologiczne postawy i zachowania związane z ochroną środowiska naturalnego. Promuje je zarówno wśród konsumentów jak i producentów. Gdy na rynku pojawia się nowy ekologiczny wyrób, zadaniem ecomarketingu jest dotarcie z informacją o nim do jak największej liczby konsumentów oraz podjęcie działań wspierających jego efektywną sprzedaż. W Polsce coraz więcej firm zaczyna zajmować się ekomarketingiem. Pojawiły się też agencje public relation specjalizujące się w tzw. ekopr.
Niestety, jak pokazują przykłady wiele z nich nie zachowuje zawodowej etykiety i pod ekologię podciąga działania tych firm, które z troską o środowisko nie mają zbyt wiele wspólnego. Ale chodzi o to, by produkt X czy usługa Y dobrze się sprzedała. A zysk zapewni jej „opakowanie” eko, mimo braku potwierdzających to certyfikatów.
Tak mówi się o produktach, które usiłują naśladować te naprawdę ekologiczne, po to by zarobić więcej. Proekologiczny model konsumpcji kształtowany jest przez ecomarketing, w branży tej działania także bywają nieczyste. Tu zarabia więcej ten, kto jest skuteczniejszy, a więc i więcej sprzeda. Nierzadko zdarzają się przypadki, że na sklepowe półki trafiają towary tylko i wyłącznie z własnymi znakami mającymi świadczyć o nibyekologii, a media obiegają nie do końca wiarygodne informacje o ich naturalności. Produkty te nie posiadają jednak żadnych certyfikatów.
Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową eko czy eco i wyskoczą nam miliony ekologicznych podróbek, a wśród nich ekologiczne paliwa, materiały budowlane, żywność, ubrania, pralnie, a nawet ekologiczne wycieczki! Wszystkie bez obowiązujących certyfikatów oraz cech potwierdzających to, co spece od reklamy zawarli w ich opisach. Zielony wizerunek, mimo iż użyty nieuczciwie, zapewnia zysk i w wielu przypadkach bywa jedynie dobrym chwytem reklamowym i wabikiem na klientów.
Jest on nadużywany nie tylko w Polsce. Ekościema nazwana greenwash wytknięta została po raz pierwszy w latach 80. w Stanach Zjednoczonych. Napisał o niej New York Times który wyśmiał hotelarzy powołujących się na ekologię i proszących gości o rzadszą wymianę pościeli, podkreślając, że chodziło im jedynie o to, by więcej zarobić. Dziś na zachodzie świadomość ekologiczna jest znacznie wyższa niż w Polsce. Polacy częściej nabierają się na produkty i usługi tylko z pozoru ekologiczne.
Znawcy tematu twierdzą, że popularne polskie ekopralnie na zachodzie wytykane są palcami, gdyż jedynym uzasadnieniem stosowania przez nich w nazwie przedrostka eko jest to iż nie wylewają rozpuszczalnika chemicznego używanego w procesie czyszczenia bezpośrednio do kanalizacji. Aby być eko, potrzeba czegoś więcej niż tylko namingu.
Zielona firma obowiązkowo musi posiadać uznawany przez ekologów certyfikat i wykazywać, co dobrego robi dla środowiska oraz edukować konsumentów. Typowym proekologicznym działaniem ostatnich czasów jest np. namawianie przez banki, by ich klienci rezygnowali z papierowych wyciągów i przeznaczanie zaoszczędzonych w ten sposób środków na działania chroniące środowisko naturalne przed degradacją.
Jak jednak odróżnić prawdziwe ekologiczne produkty od podróbek? Co zrobić, by nie nabierać się podczas dokonywania zakupów w sklepach czy hipermarketach? Jeśli chcemy mieć pewność, że kupimy zdrowy ekologiczny produkt, za który często płacimy nieco więcej, powinniśmy nauczyć się rozpoznawać prawdziwe ekoznaki. Jest ich niewiele, łatwo więc je zapamiętać, co pozwoli nam uniknąć zakupów ekofałszywek od nieuczciwych producentów, którzy chcą jedynie na nas zarobić, nie dając nic w zamian ani nam ani środowisku naturalnemu.
Każde państwo posiada własne znaki będące potwierdzeniem posiadanych certyfikatów ekologicznych. Są też symbole wspólne. Zaprezentujemy te najczęściej spotykane w Polsce.
Niebieski Anioł – niemiecki znak dość często spotykany w Polsce, znajdziemy go na wielu rozmaitego rodzaju produktach pochodzenia niemieckiego.
Energy Star – umieszczany na produktach AGD i RTV, jest potwierdzeniem energooszczędności.
Sokół - Bra Miljöval - szwedzki znak używany od 1992 roku.Używany głownie na produktach kosmetycznych i środkach higienicznych.
KRAV – szwedzki znak umieszczany na ekologicznej żywności, przyznawany przez Związek Plantatorów Upraw Ekologicznych.
Łabędź (Svanen) - znak, który można spotkać na ekologicznych produktach skandynawskich.
Stokrotka (Margerytka) - unijny kwiatek z dwunastoma gwiazdkami przyznawany produktom wytwarzanym na terenie UE. Obejmuje 19 grup produktów. Uprawnienia nadawania zielonych stokrotek ma także Polskie Centrum Badań i Certyfikacji (PCBC).
Produkcja ekologiczna (UE) - jednolite dla całej UE logo produkcji ekologicznej zostało wprowadzone w marcu 2000 r. i dotyczy głownie żywności.
Ekoznak – Polska, przyznawany od 1998 roku, ale nadal dość słabo widoczny na sklepowych półkach znak.
Zielone Płuca Polski – zielony znak przyznawany w Polsce od 1997. Symbol ten informuje, że produkt pochodzi z obszaru funkcjonalnego Zielone Płuca Polski.
Ekoland – Polska - znak będący świadectwem zdrowej żywności ekologicznej, przyznawany jest przez Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi "Ekoland".
Zielona Marka – certyfikat od niedawna przyznawany w Polsce markom, które dbają o środowisko naturalne. Zdobyli ją m.in. Rockwoll, Archon, 3Exe, Lewico.
© 2010 Zielone Znaki